poniedziałek, 22 lipca 2013

Obrazki

Obrazek 1
Mała szpitalna sala. W jej centrum mały człowieczek. Zupełnie malutki. Diagnozy niepomyślne dobrych rokowań brak. Jestem zakochana w nim bezgranicznie. Piszę licencjat, w jego sali szukam wyciszenia, zatrzymania, spotykam się z nim spotykam się sama ze sobą. Siedzimy po dwóch stronach łóżeczka. Ona ma kruczoczarne kręcone włosy i takie smutne oczy. Widzę je do dziś gdy zamykam powieki. Nierozczytana, niewyczytana historia, Odchlań, pustka i nadzieja. Kocha go nad życie - nie da się bardziej- jestem pewna. Cierpienie jest osobowe, czasem, gdy dotyka Kogoś tak bliskiego, w braku perspektyw na poprawę chciałoby się je po prostu skrócić. Żeby go nie bolało, żeby się nie męczył, żeby to wszystko nie trwało tak długo, mimo wszystko nie odchodź zostań. Jej twarz na przeciwko mojej patrzymy sobie w oczy. Eutanazja? Nie zgadzam się na takie myślenie. Nie potrafię. Ale rozumiem- rozumiem, że boli. Nie oceniam. Jesteśmy obok, razem, w jednej sali, dzielą nas poglądy, łączy Mały Człowieczek- on przede wszystkim. W tamtej chwili jesteśmy bliżej siebie niż kiedykolwiek z kimkolwiek.

Obrazek 2
To ich pierwsze dni na oddziale. Ciemnowłosy czterolatek, wygląda dokładnie jak miniaturka mamy. Szczupła zadbana kobieta. Czarna koszulka na naramkach, leginsy dobrze komponują się z klasycznym makijażem, spod którego przebija lęk i niepewność, dużo niepewności. Maluszek jest jej całym światem, Mamusijnym oczkiem w głowie. Nie potrafi odmówić mu niczego. Chciałaby nieba przychylić. Ta historia skończy się dobrze. Ale teraz nikt tego nie wie. Jest tylko zagubienie. Znalazła się wśród rodziców, którzy rozumieją tak dobrze jak nikt. Zapewne zaopiekują się tą przeuroczą dwójką. Kiedy wrócę tu za kilka dni wszystko będzie już wyglądało inaczej. Wracam. Konsternacja. Nic się nie zmieniło. Między nimi, a resztą świata wyrósł mur. Niewiele rozumiem w zasadzie nic. Dlaczego? Na odpowiedź nie muszę długo czekać. Przeszkodą okazał się światopogląd. Jak trudno w jednokulturowej społeczności zaakceptować kogoś kto myśli inaczej. Jak bardzo dotkliwa musi okazać się wtedy samotność. Czy inne zwyczaje muszą oddzielać ludzi? Czy powodem ku tej izolacji może być fakt, że innym imieniem nazywamy Boga? Nie zgadzam się. Od tamtego czasu odwiedzam ich często. Poznaję niezwykłych ludzi o wielkich sercach i jeszcze większej nadziei. Dziś nie mamy już ze sobą kontaktu. Mój czarnowłosy czterolatek biega pewnie gdzieś po szkolnym boisku i celnie trafia do bramki. A ja zabrałam ze sobą lekcję i staram się równie starannie odrabiać zadanie domowe.
Obrazków podobnych do tych, na przestrzeni tych 5ciu lat mogłabym mnożyć. Nauczyły mnie jednego. Ludzie są pięknie, gdy są różni. A różnice nie muszą przeszkadzać nam w zbudowaniu bliskiej relacji z tą drugą osobą wręcz przeciwnie wzmacniają i ubogacają.

1 komentarz:

  1. Różnice nie muszą przeszkadzać , najważniejsze zrozumienie i tolerancja. Dla niektórych to obce słowo , ale potrzebne i bardzo ważne - Jola W.

    OdpowiedzUsuń