Kalendarz z przed roku data 19 stycznia - notka imieniny trzech kochanych M. Pierwszy trzymając się chronologii to mój brat, drugi bratanek, trzeci Aniołek. Minął rok powstał blog, a o Tobie nie ma tu śladu. Myślę, że dziś jest dobry dzień, by to nadrobić, opowiedzieć tę niezwykłą historię, która ma wiele początków i ani jednego końca - naszczęście, bo w sercu pozostaniesz na zawsze :-)
Był listopad początek, no może połowa nie pamiętam dokładnej daty. Miałam wejść na chwile. W. musiała wyjść na niemiecki, mama robiła zakupy zostałam na dłużej to był pierwszy początek
W październiku zaczęłam studia, właściwie zaczęłyuśmy. Grupa młodych ludzi rzucona w nurt studenckiego życia, spotyka się nagle po środku wielkiego miasta. Spędza ze sobą wiele czasu zajęcia imprezy i odwiedziny u Ciebie.Bardzo nas wtedy zbliżyłeś do siebie, szybka szkoła integrcji, szkoła przyjaźni - początek drugi.
Dni w szpitalu. Odwiedzałyśmy Was systematycznie. Ty Twoja mama w weekendy tata nie dało się Was nie lubić :-) Byłeś wyjątkowym podopiecznym, ale i wyjątkowo wymagającym. Wiedziałeś czego chcesz w konkretnej sytuacji nie dało się Cię zagadać, okręcić lubiłeś "Twoją polędwice", rosołek, który gotowała ciocia nie tam jakiś szpitalny, a na laurce dla mamy musiał znaleźć się kogut - nie było innej rady :-) No więc brałam do ręki kredki, fzarbki niekiedy po raz pierwszy od welu lat, dziś biorę już je swobodnie, choć nadal nie umiem rysować- początek trzeci.
Przyszedł kwiecień, zbliżała się Wielkanoc i sen. Spałeś coraz więcej i częściej pomału oswajałeś nas z tym co nieuchronne, choć my wciąż jeszcze tak bardzo wierzyłyśmy, że będzie dobrze. Odwiedzałyśmy Cię nadal systematycznie, choć nie miałeś już ochoty do zabawy, ale nie byłeś sam, my też nie byłyśmy same. Pamiętam jak przy Twoim łóżeczku, w przerwach kiedy spałeś uczyłam się na zajęcia. Pamiętam te smsy wymieniane z dziewczynami, po odwiedzinach u Ciebie, nie każda z nas mogła być u Ciebie codziennie ale normaln było, że codziennie był ktoś. Trudny czas, ale dobry czas - uczyłeś nas kochać - początek czwarty.
17stego maja widziałam Cię po raz ostatni, następnego wyszedłeś do domu. Najtrudniej było powiedzieć W.. Ona do dziś w torebce nosi różowe słuchawki od mp3 przez które słuchaliście muzyki- już nie działają, ale wciąż pachną Tobą.
2 tygodnie- początek rozstania- początek piąty. Intensywny kontakt smsowy i te wątpliwości, czy aby nie za intensywny, gdzie kończy się bycie przy, a zaczyna imntywność? Jakich słów użyć? O co pytać? Czy w ogóle pytać? Czy są takie słowa? Pytania do dziś bez odpowiedzi.. Ale pytania warte postawienia. Bycie razem jak dobrze, że są dziewczyny, Twoi rodzice, jak dobrze, że Ty wciąż jeszcze jesteś.
Te dwa tygodnie pomału oswajały mnie z rzeczywistością, że nigdy Cię już nie zobacze, brutalne oswajanie.
Gaśniesz w pierwszych dniach czerwca. Żegnamy się z Tobą, zapalamy lampkę przy Twoim grobie.Żegnamy nie rozstajemy, bo Ty idziesz z nami dalej tylko inaczej idziesz w nowy początek drogi- początek szusty.
Intensywny kontakt z Twoimi Rodzicami trwa. Internet skraca dystans, na częste kontakty osobiste nie ma szans, odległość robi swoje. Nie wiem, kto go bardziej potrzebuje. Dobrze jest wspominać Ciebie i nie musieć się tłumaczyć z wolnego pisania kiedy łzy zakrywają ekran. Dobrze jest być kiedy Oni są i kiedy Ty jesteś w rozmowach, słowach, gestach. Odwiedzamy Twoich rodziców w domu. Wszystko tu pachnie Tobą. Drewniany, tradycyjny dom, dom z duszą - Twoją duszą.
Mijają 2,5 roku kiedy nie ma Cię tutaj. Ale Twoje imieniny nadal są Twimi imieninami. To dziwne jak drogi ludzi się krzyżują rozschodzą, potem znów splatają, a potem każda biegnia w inną stronę. Czasem decyduje przypadk, czasem człowiek, a ja dziękuję Ci za każdy wspólny odcinek, z każdy nowy początek ten, co już za nami i ten co jeszcze przed.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz