Wielki Piątek, doroczna Liturgia połączona z Adoracją Krzyża. Jedno wyrwane z kontekstu zdanie w homilii: "Cierpienie niewinnych zawsze pozostanie tajemnicą, zupełnie niezrozumiałą tajemnicą, na którą odpowiedzią jest tylko Chrystus." Nie wiem, jakie konkretnie sytuacje miał na myśli kapłan, nie wiem dlaczego ja odniosłam je właśnie do szpitala. Może dlatego, że bardzo dobrze pamiętam jego kazanie z zeszłego roku kiedy mówił o grobach dzieci znajdujących się na naszym cmentarzu, o tajemnicy śmierci, która czasem dotyka także je. Prawda jest taka, że tamten cytat każdy mógł odebrać inaczej, na swój sposób- każdy dobry.
Obok w ławce wysoki, elegancki mężczyzna po 50ce. Znam go dobrze zawsze uśmiechnięty, rozmowny, chętny do pomocy. Słowem człowiek orkiestra: kochający mąż, ojciec, oddany działacz społeczny. Na co dzień silna ręka, dziś drżącą dłonią ściska chusteczkę, w którą kapie miłość, przesiąknięta tęsknotą.
To było ponad 20 lat temu. Nic nie zapowiadało tragedii. Rutynowy zabieg, narkoza miała potrwać tylko chwile. Stało się inaczej. Medyczne przyczyny są znane, pytanie dlaczego pozostało bez odpowiedzi.
Adoracja krzyża- spotkanie trzech Synów. Tego u stóp ołtarza trzymającego Krucyfiks, tego w Niebie i tego, który dziś umarł na Krzyżu.
Tej sceny nie da się opisać. Ja zobaczyłam w niej twarze, tych wszystkich rodziców, tych wszystkich Małych Świętych i te wszystkie znaki zapytania.
Tak naprawdę nie jestem w stanie tego wszystkiego sobie nawet wyobrazić. Nie jestem w stanie poczuć nawet w małej cząsteczce. Bo nigdy tego nie przeżyłam. Nie wiem nawet, czy mam prawo pisać cokolwiek w tym temacie. Pewnie nie.
Tę scenę chowam w sercu, zabieram ze sobą dalej- niech dojrzewa. Ale zostawiam ją też tutaj odkładam, aby pamiętać
Po Liturgii szybka próba organizacyjna czuwania, które zaraz ma się rozpocząć. Już nie powstrzymuje łez..
-"A. obiecaj, że zrobimy październik musimy"
-"Wiem, obiecuję" - o nic nie pyta.
Patrząc na to samo widziałyśmy zupełnie coś innego. Punktem zbierzmy była miłość.
Jak dobrze, że ona jest, ze oni są.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz