Poradnia przyszpitalna - to tu trafiają mali pacjenci po zakończeniu leczenia szpitalnego. Poradnia to jakby drugi front, druga wojna, którą trzeba podjąć i wygrać. Zwyciężyć na zawsze.
Mała dziewczynka wielbicielka brazoletek, kiedy wolontariusze dowiedzieli się że je lubi uzbierała ich kilkadziesiąt :-)
"Zamknij oczy" - zamykam. "Jeszcze nie otwieraj, jeszcze nie, jeszcze ... już!"
otwieram dumna mina, iskierka w oku i legitymacja szkolna w ręku !!!! :-) Nasza dzielna uczennica. Zdjęcie w dokumencie kręcone loczki, pyzate policzki- kwitnaca. Aż trudno uwierzyć, że jeszcze nie tak dawno spotkałyśmy się na oddziale. Pamiętam dokładnie ten dzień. Trzecia od końca sala, pierwsze łóżeczko od drzwi, różowa sukienka. A potem? Potem chemia, izolatka, kolejna chemia, wyniki i wreszcie wyczekany uśmiech, na hostelowym korytarzu podczas spotkania z Beatą. Jejku chyba nigdy nie widziałam ich obu tak szczęśliwych :-) Nawet teraz, gdy o tym myślę uśmiecham się od ucha do ucha. Wiecie, że od uśmiechu naprawdę może stać się jaśniej? :-))
Potem choroba znów dala o sobie znać. Znów oddział, leczenie, tym razem dużo bardziej inwazyjne, operacja, strach, lęk, niepewność - zmaganie zakończone wygraną. Wygraną wiarą w lepsze jutro.
Kiedy teraz na nią patrzę wydaje mi się jak gdyby tamten czas w ogóle nie istniał. Dziecięca nieśmiałość , połączona ze spontaniczną radością, zdaje się być najlepszym manifestem, nowego etapu, nowej szczęśliwszej drogi Trzymamy mocno kciuki mała, dzielna Uczennico!!! :-))
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz